tyjemy.pl

Co jeść, czego nie jeść, co pić, czego nie pić itp. Czyli, odgrubiamy się, a, nie odchudzamy się.

Wiadomo, że nawyki to coś co pomaga albo szkodzi. W, zależności od nasilenia, stopnia szkodliwości i wielu innych cech.
Żeby nie tyć (pomijam jednostki chorobowe wywołujące taki efekt jak tycie) trzeba jeść kasze, pić przegotowaną w zwykłym, takim blaszanym, do stawiania na gazie, czajniku wodę. I, nie jeść zbyt dużo słodkich ciastek. Warto jeść przynajmniej jedną surową marchewkę na tydzień. Do tego uważać z jajkami, bo chyba zapychają jelita. I, wiadomo, ilość jedzenia też powinna być raczej minimalna niż maksymalna. Raz dziennie można zjeść trochę więcej, ale tak, żeby skończyć jedzenie i picie gdy jeszcze mamy ochotę coś zjeść i się napić. Piszę tak, a, robię odwrotnie. Raz w miesiącu można zrobić sobie w sobotę albo w niedzielę coś przyjemniejszego do jedzenia i w większej ilości. Ale nie częściej. Jeżeli jeść ciasto to raczej samodzielnie upieczone typu: babka, makowiec (jak dla mnie zdrowszy jest z normalnego maku ucieranego samodzielnie, nawet dla samej gimnastyki, a, dużo jadłem), sernik, jabłecznik (ewentualnie truskawki) i inne, takie z kruszonką. Torty też są w porządku, ale jednak mają za dużo sztucznych elementów.

Inna kwestia to popularne odchudzanie się. W, którychś tam latach ubiegłego wieku były w telewizji dyskusje na temat prawidłowego słownictwa. Między innymi o koloniach, o odchudzaniu się i pewnie jeszcze o innych. Już kiedyś o tym wspominałem. Odnośnie odchudzania się to, wiadomo, że odchudzanie to robienie kogoś/coś grubym. Tyle, że wtedy były tak zwane lata chude więc zastosowano tę, jakby to określić, retorykę?, żeby nabić ludziom ciała. Czyli, żeby uaktywnić trend to tycia. Czyli, ogólnie do większego dostatku. Bo, wiadomo, biedny nie tyje, bo nie ma za bardzo z czego. Wtedy wychodzono z założenia, że zastosowanie "odwrotnej" retoryki spowoduje właśnie pożądany efekt. Co, jak widać, dało efekty. Wiadomo, że, ludzie nie bardzo chcą być grubi więc zastosowano używanie tego słowa do odwrotnych oczekiwań. Czyli, jakby promowano odchudzanie. Niby po to, żeby ludzie chcieli być szczupli, a, tak naprawdę po to, żeby wzmocnić trend do bogacenia się. Wiadomo, że większość nie zastanawia się nad tym co dane słowa naprawdę znaczą tylko łapią "wiatr w żagle". To typowy czynnik tak zwanej wiary na słowo. Oczywiście, do pewnego efektu jest to dla kogoś korzystne. Ale po osiągnięciu punktu krytycznego zaczyna się etap przeciążenia.
Wrzesień 2021 tyjemy.pl,
wszystkie prawa zastrzeżone
Liczba odwiedzin: 2273
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem